Mężczyzna nikogo i niczego się nie boi. A już najmniej kobiety. Przynajmniej takie pragnie zachować pozory.
Strażnik domowy
„Gdzie wychodzisz, kiedy wrócisz, do kogo dzwoniłeś, nie pojedziesz pod namiot… Tak mniej więcej wyglądały codzienne rozmowy z moją matką.” – wspomina swoją młodość Adam, 29-letni urzędnik. Nadopiekuńczość jego matki ujawniała się praktycznie w każdej sferze życia: nauce, kontaktach z przyjaciółmi, dziewczynami, stylu ubierania i w wyborze hobby. Wciąż trudno mu przekonać matkę, że nie ma już pięciu lat, że sam chciałby i potrafi pokierować swoim życiem.
„Kontrolująca i inwazyjna matka to zazwyczaj osoba nie w pełni spełniona w swoim własnym związku. Mężczyzna boi się takiej matki, co gorsza, obawa ta zostaje później przeniesiona na inne kobiety.” – mówi Jacek Santorski, psycholog społeczny.
Tyran
„Dzięki niej wyleciałem z pracy. Moja ówczesna przełożona to kobieta świadoma władzy i w pełni ją wykorzystująca.” – opowiada Jarek, były instruktor kulturalny, obecnie 33-letni bezrobotny. W swoim mniemaniu doskonała, wszystkie sukcesy przypisywała tylko i wyłącznie sobie. Kiedy dochodziło do jakiejś wpadki – nagany zbierali pracownicy. Jarek uważa wręcz, że przełożona ewidentnie uwzięła się na mężczyzn. „W końcu otrzymałem ultimatum: albo zwolnię się na własną prośbę, albo zostanę zwolniony dyscyplinarnie” – mówi Jarek. Poszedł wówczas na kompromis i do dziś szuka pracy.
Psycholog twierdzi, że w większości znanych mu przypadków to mężczyzna, obawiając się przejawów dominacji kobiety, atakuje pierwszy. Prowokuje kobietę lub przeciwnie – chowa się przed nią.
Wojowniczka
„Boję się feministek, bo są po prostu nieobliczalne. Przewrażliwione istoty, które za całe zło świata obwiniają mężczyzn” – mówi Mariusz, 32 lata, pracownik dużej agencji reklamowej. – „Doszło już do takiej paranoi, że człowiek boi się cokolwiek powiedzieć, zażartować, by nie być posądzonym o męski szowinizm. A czy ktoś zwraca uwagę na kobiecą, agresywną odmianę szowinizmu?”- skarży się Mariusz. Stereotyp walczącej ekstremistki, która nienawidzi mężczyzn pokutuje w społeczeństwie od dawna, nie tylko wśród mężczyzn. Tymczasem na świecie coraz większą popularność zyskuje tzw. „new feminism”. W czym tkwi różnica? Nowe feministki są zbyt silne i godne, by marnować czas na walkę z mężczyznami. Zajmuje je raczej praca nad sobą, rozwojem, zdobywaniem pozycji. „Krocząc tą ścieżką, kobieta zwycięża używając także swojej kobiecości.” – mówi Jacek Santorski.